wtorek, 2 grudnia 2014

Na łasce żywiołu

Tytuł oryginału: Into the Storm
Czas trwania: 1 godz. 29 min
Gatunek: Thriller, Akcja
Produkcja: USA
Reżyseria: Steven Quale
Scenariusz: John Swetnam
Obsada: Richard Armitage, Sarah Wayne Callies, Matt Walsh, Max Deacon, Nathan Kress
Moja ocena: 10/10 
_______________________________
W tym roku na ekranach kin pojawiło się Epicentrum, film akcji o tematyce katastroficznej, który zyskał wiele mieszanych w ocenach recenzji. Niektórzy chwalili go za efekty, inni krytykowali za przerywanie akcji i swego rodzaju „przeskakiwanie” z jednego wydarzenia do drugiego. Moim zdaniem Epicentrum to jeden z lepszych widowisk ostatnich lat.

Na ekranie została przedstawiona historia grupy badawczej zajmującej się „tropieniem” żywiołu jakim jest „tornado”. Marzeniem naukowców, co częściowo przełożyło się na zakres poszukiwań, było zrobienie zdjęć samego centrum takiego powietrznego wiru.

Bohaterowie docierają do miasteczka, w którym rozpoczyna się prawdziwa walka żywiołów: ulewne deszcze, pioruny oraz liczne serie tornad. Główny bohater Pete (Matt Walsh) wspólnie z  Allison (Sarah Wayne Callies) oraz  swoją ekipą, mają okazję zbadać niezwykłe anomalia pogodowe towarzyszące tornadom.



Drugi wątek filmu, w którym uczestniczą inni bohaterowie jest równie fascynujący. W miejskiej szkole  ma miejsce rozdanie dyplomów. Uroczystość brutalnie przerywa pojawienie się tornada. Dyrektor szkoły, Gary (Richard Armitage) nakazuje przejść wszystkim do  schronu, podczas gdy sam wraz z synem Treyem (Nathan Kress) wyrusza na poszukiwania swojej drugiej pociechy Donnie’ego (Max Deacon).

Na samym początku dość sceptycznie podchodziłam do tego filmu. Bałam się kolejnej powtórki filmu 2012, gdzie był nadmiar efektów, przerysowanie rzeczywistości i brak realizmu poszczególnych wydarzeń. Jak się okazało, martwiłam się niepotrzebnie.

Spotkałam się z opinią, że zdarzenia przedstawione w Epicentrum są nierealistyczne, nie pokazują całego ogromu cierpienia ludzi dotkniętych klęską, liczby ofiar itp. Zupełnie nie zgadzam się z tą opinią. Trzeba pamiętać, że nie jest to film katastroficzny! On tylko porusza taką tematykę. Założeniem Steven Quale’a było stworzenie dobrego kina akcji, thrillera, który będzie budził emocje u widza i utrzymywał je na bardzo wysokim poziomie, co zresztą zostało spełnione. Trudno  porównywać Epicentrum do Twistera, w którym tornado było motywem przewodnim.

W trakcie oglądania towarzyszyły mi niesamowite emocje. Kibicowałam głównym bohaterom, jednocześnie widząc przerażającą moc żywiołu. Uświadomiłam sobie jak wiele może zostać nam odebrane w przeciągu kilku chwil. Wydane miliony potrafią zmienić się w jedno wielkie złomowisko. Najlepiej obrazuje to moment, w którym tornado dociera do lotniska, zrównując je z ziemią. Niszczycielska moc żywiołu została ukazana doskonale. Świetnie dobrano efekty, sprawiając, że widz nie może oderwać wzroku od ekranu. Zaczęłam żałować, że nie wybrałam się do kina, ponieważ byłoby to niezapomniane przeżycie.

Doskonale wybrano także obsadę. Znana z The Walking Dead, Sarah Wayne Callies świetnie odgrywa rolę badaczki tropiącej tornada. Niebezpieczna praca tej bohaterki sprawia, że nie ma ona zbyt wiele czasu dla swojej córeczki. Callies doskonale wciela się w rolę matki. Ponadto dyrektor szkoły Gary, w którego postać wciela się Richard Armitage, dobrze nam znanego z roli Thorina Dębowej Tarczy z Hobbita, bardzo dobrze ukazuje nam emocje towarzyszące ojcu, który boi się o swoje dziecko. W obu przypadkach mamy do czynienia z rodzicami, którzy nie wyobrażają sobie utraty swoich pociech.

Podsumowując, Epicentrum wywołał we mnie wiele emocji. Nie potrafiłam ze spokojem przyglądać się rozwojowi poszczególnych wydarzeń. Z niecierpliwością śledziłam losy głównych bohaterów, powoli przygotowując się na to, że najgorsze dopiero przed nimi. Jeśli lubicie dobre kino akcji, wzbogacone o zapierające dech w piersiach widoki i niesamowitą moc żywiołu, to koniecznie musicie obejrzeć Epicentrum. Polecam!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...