czwartek, 17 września 2015

Walk of shame

Tytuł: Dzień z życia blondynki
Czas trwania: 1 godz. 30 min

Reżyseria: Steven Brill
Scenariusz: Steven Brill
Gatunek: Komedia
Produkcja: USA
Obsada: Elizabeth Banks, James Marsden, Gillian Jacobs, Sarah Wright, Willie Garson
Moja ocena: 7/10
______________________
Wszyscy znamy dowcipy o blondynkach. Jedne z nich śmieszą nas bardziej od innych, jednak zawsze wytykają głupotę kobiet. Steven Brill postanowił wykorzystać ten rodzaj humoru i stworzyć komedię w blondynką w roli głównej. 

Dzień z życia blondynki przedstawia historię Meghan Miles (Elizabeth Banks), młodej dziennikarki, której kariera zaczyna rozkwitać. Gdy z przyjaciółkami przeżywa jeden z najbardziej zwariowanych wieczorów w życiu, poznaje Gordona (James Marsden), z którym spędza noc. Rano budzi ją telefon - ma szansę dostać wymarzoną pracę. Niewiele myśląc postanawia szybko opuścić mieszkanie Gordona, pojechać do siebie i przygotować się na spotkanie. Ku jej zaskoczeniu Gordon mieszka na obrzeżach Los Angeles, a Meghan nie ma pojęcia gdzie jest. Wyrusza więc w samotną drogę do centrum i staje się głównym powodem szalonych i niecodziennych sytuacji i nieporozumień.


Może nie jest to wybitna komedia, jednak humor w niej zawarty jest nie tylko trafny, ale i miejscami potrafi rozśmieszyć widza. Część z tych żartów można zbyć zwykłym uśmiechem, jednak zwłaszcza humor sytuacyjny utrzymany jest na dość przyzwoitym poziomie. Bałam się, że będzie to kolejna żałosna komedia o głupiej dziewczynie. Twórcy miło mnie jednak zaskoczyli, gdyż stworzyli film, w którym główną bohaterką, jest odpowiedzialna osoba. Jedynym błędem jaki popełnia, jest samodzielne wałęsanie się po mieście w poszukiwaniu drogi do domu. Jestem jednak w stanie to wybaczyć, bo w końcu trzeba było na czymś oprzeć całą fabułę. Cieszę się, że Meghan została wykreowana na zwyczajną kobietę, która w niczym nie przypomina swojej przyjaciółki Denise (Sarah Write) - pięknej, ale niezbyt trzeźwo myślącej.




Zapoczątkowana przez jeden telefon seria niefortunnych i zaskakujących zdarzeń nie jest zbytnio oryginalna. Miałam wrażenie, że kilka pomysłów, było żywcem zaczerpniętych z innych filmów z tego gatunku. Pojawia się jednak też kilka raczej niespotykanych pomysłów jak, np. relacja na żywo z ucieczki Meghan przed policją. Wiele sytuacji budzi niedowierzanie i myśl: jak do tego mogło dojść? W ten sposób twórcy postarali się o to, aby niedowierzanie przeradzało się w cień złośliwego współczucia, pełnego śmiechu z głównej bohaterki.


Wątek miłosny? Pojawia się, jednak nie jest on najważniejszy w tej historii. Tutaj główną rolę odgrywa i to na nim skupiają się twórcy. Można nawet powiedzieć, że tej opowieści właściwie brakuje wątków pobocznych. Składa się raczej z drobnych epizodów, z których każdy łączy się z wyścigiem z czasem i chęcią zdążenia do pracy, przed pojawieniem się wizytacji z innej stacji telewizyjnej. 


Czy Dzień z życia blondynki jest przewidywalny? Tak. Na szczęście nie wszystkie wydarzenia są od razu oczywiste. Przewidywalność polega tutaj raczej na schematyczności. Wiele rozwiązań, którymi posługują się twórcy zostały już wcześniej użyte przy okazji innych komedii. Jeśli ktoś lubi je oglądać, to na pewno je wychwyci, a sam film stanie się nudny. Ostatnią deską ratunku staje się wtedy humor, który jak już wspomniałam, nie zawsze śmieszy.



Czy warto więc obejrzeć Dzień z życia blondynki? Nie bardzo. Oceniłam ten film dość wysoko, tylko ze względu na to, że sama zamierzam zostać dziennikarką i oglądanie perypetii głównej bohaterki było dla mnie zabawne w zupełnie innym kontekście. Jeśli lubicie dobre komedie - nie polecam. Jeśli oglądacie je od czasu do czasu - droga wolna, ale najlepiej będzie zrobić sobie seans ze znajomymi, którzy będą komentować odpowiednie sytuacje sprawiając, że Dzień z życia blondynki stanie się świetnym powodem, na miłe spędzenie czasu.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...