poniedziałek, 6 stycznia 2014

Szara codzienność polskich wampirów

Cykl: kontynuacja Wampira z M-3
Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2013
ISBN: 978-83-7574-866-6
Moja ocena: 5/6 
________________
"Wampir z MO" to zbiór opowiadań o wampirach z warszawskiej Pragi, który  jest kontynuacją wydanego w 2011 r. "Wampira z M-3". Autor ponownie zabiera nas na wschodni brzeg Wisły i opowiada o przygodach trójki wampirów: ślusarza Marka, spawacza Igora oraz ich współlokatorki, świeżo "zwampirzonej" licealistki Gosi. 
Książka składa się z jedenastu opowiadań, w których powrócą właściwie wszyscy znani z poprzedniego tomu bohaterowie.  W "Wampirze z MO" Pilipiuka każdy znajdzie to, za co pokochał  autora  i co przysporzyło mu takiej popularności. 
Jeśli szukasz nietuzinkowego humoru, wyrazistych bohaterów i wciągającego stylu pisania, to ta książka jest dla Ciebie. Nie zabraknie kpin z późno peerelowskiej rzeczywistości czy bezlitosnego drwienia ze "Zmierzchu".
___________________
Andrzej Pilipiuk po raz kolejny zachwycił mnie swym niesamowitym poczuciem humoru, ubranym w pełną kpiny, akcji i fantastyki fabułę, podzieloną na opowiadania. Wampir z MO to kontynuacja historii Marka, Igora, Gosi i ich przyjaciół (z reguły tych martwych). Jakie przygody przeżyją tym razem?



Na samym początku muszę wspomnieć o oprawie graficznej. Wiele osób nadal ocenia książki po okładce, a do tej grupy należę także i ja. Gdy widzę książkę na półce w bibliotece lub księgarni, pośród mnóstwa innych pozycji, musi ona posiadać coś szczególnego, co przykuje moją uwagę i sprawi, że zabiorę się za czytanie opisu. Gdy tylko Wampir z MO pojawił się w sprzedaży, mimo, iż z góry wiedziałam, że książkę kupię, to świetnie, że już po dokładnych oględzinach okładki byłam w stanie się uśmiechnąć. Skoro już na wstępie zapowiada się ciekawie, to co dopiero można powiedzieć o zawartości? Dużym plusem książki są także wspaniałe ilustracje Andrzeja Łaskiego. Doskonale oddają one charakter każdego opowiadania, skupiając uwagę czytelnika na realiach życia w PRL-u. Dlaczego? Bo w tym przypadku wampiry nie są pięknymi stworzeniami rodem z krainy snu i marzeń, wyjęci z żurnala modele, za którymi wszyscy się obracają. To zwykłe, przeciętne istoty niczym się nie wyróżniające, po prostu przypominające każdego z nas.

Kolejnym ogromnym plusem książki jest jej humor. Andrzej Pilipiuk słynie z wyśmiewania Zmierzchu Stephenie Meyer, na wszystkie możliwe sposoby. Oczywiście i tym razem amerykańskim "wegetarianom" się nie upiecze, tym bardziej, że polskie wampiry nie pałają do rodu Coollenów zbyt wielką sympatią. Jednak autor nie drwi tylko z powieści, również znany przez wszystkich horror Ring staje się obiektem kpin. W obu przypadkach nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Czasami wręcz nie byłam w stanie czytać dalej - musiałam się wyśmiać, jak głupia, a dopiero potem spróbować ponownie zagłębić się w lekturę.

Podzielenie powieści na zbiór opowiadań jest doskonałym zabiegiem. Nie pojawia się wiele stałych wątków, więc nie musimy poświęcać im zbyt wiele uwagi. Z tego powodu czyta nam się miło i przyjemnie, cieszymy się chwilą, nie potrzebne jest nam ciągłe wymyślanie rozwiązań różnych wyimaginowanych problemów różnych bohaterów (kocha mnie czy nie kocha?) ani nie denerwują nas dramatyczno-tragiczne wstawki (życie jest takie niesprawiedliwe). Podczas czytania Wampira z MO jedynym obowiązkiem czytelnika jest zrelaksowanie się i dobra zabawa.

Ponadto Andrzej Pilipiuk wykazuje się niezłą znajomością wydarzeń historycznych, nie tylko z okresu PRL. Pojawia się wiele wstawek z innych okresów historycznych, które każdy Polak znać powinien. Jako osoba młoda, także bardzo cieszyłam się, że mogę poczytać o tym jak wyglądało życie, jeszcze zanim pojawiłam się na świecie. Uczyłam się poprzez humor, zgłębiałam się w fantastyczną opowieść, ucząc się przy tym realistycznych wydarzeń - Pewexy, wszechobecny kryzys, ubecja itp. W dodatku sam język, w jakim napisana jest książka, nie jest tak prosty i banalny jak w wielu książkach podobnych to utworów Andrzeja Pilipiuka.

Podsumowując Wampir z MO to świetna książka, zwłaszcza gdy za oknami nieciekawie, dopadła nas chandra lub po prostu mamy ochotę na odrobinę rozrywki po ciężkim dniu w pracy. Dla tych, którzy zapoznali się już z pierwszą częścią powiem tyle, że drugi tom jest dużo lepszy i ciekawszy. Jestem przekonana, że Andrzej Pilipiuk może stać się moim pierwszym, ulubionym, polskim autorem. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się sięgnąć po inne jego dzieła, np.cykl o Jakubie Wędrowyczu (o którym wspominają nasze polskie wampiry). Polecam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...