poniedziałek, 2 listopada 2015

Bóg nie gra w kości. Bóg się złości

Cykl: Przerażające oddziaływania na odległość (#1 w serii)
Autor: Maciej Bennewicz
Wydawnictwo: Coach & Couch Autobus i Kanapa
Data wydania: 2014
ISBN: 978-8-3937-5243-0
Liczba stron: 376
Cena: 34,90zł
Moja ocena: 4,5/6
____________________
Lubisz kryminały, powieści fantasy i political fiction? Mistrz i Małgorzata, Homer, religia bahai, voodoo, a przede wszystkim nietuzinkowe poczucie humoru i wartka akcja to mieszanka, która sprawia, że książkę można „połknąć” w całości od razu…. 
Czytelnik zapraszany jest do świata współczesnych mu bohaterów, który nieoczekiwanie pokazuje swoją podszewkę pełną magiczności, gadających kotów, dziadów proszalnych i tajemniczych obrzędów. 
Wszystko to w lekkiej, żartobliwej formie, która nieoczekiwanie zmienia się w całkiem serio refleksję dotyczącą każdego z nas, naszych wyborów, poszukiwania sensu życia, codziennych prób i wyzwań. „Gra w kości” to pierwsza część cyklu „Przerażających oddziaływań na odległość”
_________________________
Na początku zaintrygował mnie opis. Tak lubię kryminały, tak kocham fantastykę i nie mam nic przeciwko political fiction. Bahaizm i voodoo? Humor i wartka akcja? Nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie. Później były dokładne oględziny okładki, co w połączeniu z opisem sprawiło, że koniecznie musiałam przeczytać tę powieść. Gra w kości to pierwsza część cyklu Macieja Bennewicza, twórcy poradników z dziedziny psychologii i rozwoju osobistego. 


Książka podzielona jest na mikroskopijne rozdziały - mają około pięciu stron. W każdym z nich poznajemy różnych bohaterów, których losy, w niespodziewany sposób, zostają splecione ze sobą. Zazwyczaj denerwują mnie tak krótkie rozdziały, bo nie pozwalają się one czytelnikowi "wczuć" w akcję. Gdy jest ona w nich źle poprowadzona i jesteśmy zmuszeni skakać z miejsca na miejsce, będąc pozbawionymi przyjemności z powolnego zapoznawania się z wydarzeniami i delektowania się nimi, to stajemy się zdezorientowani i znudzeni. Bennewiczowi zabieg ten jednak nie tyle się udał, co wręcz okazał się jedną z mocniejszych stron książki. Każdy rozdział jest niczym osobny epizod z życia naszych bohaterów. Poznajemy dokładnie tyle ile powinniśmy, nasza ciekawość jest zaspokojona, a my możemy się zastanowić nad głębszym sensem. W dodatku Grę w kości doskonale czyta się w podróży - kiedy nie zawsze można się skupić na czytanej historii. Taka konstrukcja poszczególnych rozdziałów sprawia, że przy nawet najbardziej ekstremalnych warunkach jesteśmy w stanie skupić naszą uwagę i zapamiętać to, co Bennewicz chce nam przekazać.

Drugą zaletą książki jest świetna kreacja świata przedstawionego. Autor swą powieść dedykuje Michałowi Bułhakowowi. W Grze w kości widać dużą inspirację jego dziełami, m.in. Mistrzem i Małgorzatą. Zachwycające jest to, jak bardzo Bennewiczowi udało się uchwycić swego rodzaju nastrojowość i specyficzną atmosferę Mistrza... Miejscami miałam wrażenie, że czytam słowa spisane przez Bułhakowa. Nie chodzi mi tutaj o styl, ale właśnie o tę specyficzną umiejętność schwytania czytelnika w sidła magicznej, niezwykłej atmosfery, wzbudzenia w nim uczuć i emocji, których nie udaje się wzbudzić innym autorom. W dodatku pojawienie się kota Felka, tak bardzo przypominającego kota Behemota, sprawiło, że myślami powróciłam do lektury Mistrza i Małgorzaty na nowo przeżywając te same wrażenia, co kilka lat temu.

O czym w ogóle jest ta książka? W wielkim skrócie o czarownicach. I zemście. I ponownych narodzinach. Wszystko to razem tworzy ciekawą i atrakcyjną propozycję. Niestety nie zawsze udaje się autorowi zachować ten element zaskoczenia, czy wręcz oryginalności. Gdy minęłam połowę książki, miałam wrażenie nie poszczególne schematy zbyt często się powtarzają, wiele razy musiałam cofać się o kilka stron, gdyż wyłączałam się i zaczynałam myśleć o tematach niezwiązanych z powieścią. O ile na początku byłam niezwykle zainteresowana tą historią, o tyle pod koniec miałam żal do autora, że nie potrafił tej ciekawości w jakiś sposób podtrzymać, czymś zaskoczyć, przyciągnąć uwagę. 

Niemniej jednak ten drobny minus zupełnie nie przeszkadzał mi w zachwycaniu się ilością tematów do refleksji. Bennewicz zauważa wiele elementów, które mogą pomóc czytelnikowi w zupełnie innym podejściu do świata i postrzegania samego siebie. Autor nie owija w bawełnę i trafnie opisuje swoje spostrzeżenia względem naszego społeczeństwa dając nam tym samym powód to głębokiego zastanowienia się nad tym, czy faktycznie opisywana przez Bennewicza rzeczywistość jest zarazem rzeczywistością, którą postrzegamy. A jeśli tak, to czy ja jestem taki sam jak reszta? Gra w kości to książka, która długo nie zniknie z waszej pamięci, a każde bliższe zapoznanie się z nią, dostarcza nowych i nowych spostrzeżeń.

Podsumowując powieść Macieja Bennewicza do humorystyczna lekcja o nas samych. Magiczna otoczka, zadziwiające sploty wydarzeń i atmosfera rodem z Mistrza i Małgorzaty - to jedne z wielu zalet tej książki. Polecam!

Druga część jest mroczniejsza od pierwszej i jednocześnie bardziej refleksyjna. Postaci uwikłane są w coraz bardziej niebezpieczne intrygi, po omacku szukają wyjścia z labiryntu spisków.
Poznasz korupcję na szczytach władzy i magię karaibskich bóstw. Niektórzy bohaterowie życia publicznego mogą się wydać dziwnie znajomi. 
Lubisz wątki kryminalne? Lubisz groteskę i satyrę? Lubisz realizm magiczny? Lubisz powieść historyczną? 
Wszystko to i jeszcze więcej, jak w znakomitej potrawie, znajdziesz w Głowie do wynajęcia. Lekkie smaki dialogów mieszają się z wytrawnymi odcieniami akcji a to wszystko zrównoważone nutą refleksji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...