czwartek, 16 lipca 2015

Wampirza epidemia

Tytuł: Wirus
Na podstawie: Guillermo del Toro, Chuck Hogan Wirus
Czas trwania odcinka: 42 min
Reżyseria: Guillermo del Toro, T.J. Scott, Guy Ferland
Scenariusz: Guillermo del Toro, Chuck Hogan
Gatunek: Horror
Produkcja: USA
Obsada: Corey Stoll, Mía Maestro, Jonathan Hyde, David Bradley, Richard Sammel
Moja ocena: 6/10
_______________
Pewnego dnia na lotnisku w Nowym Jorku ląduje samolot. Coś jest jednak nie takie jak powinno. Samolot ląduje, ale nikt z niego nie wychodzi. Wydaje się, że wszyscy w środku są martwi. Pracownicy wzywają na miejsce grupę z CDC*, aby sprawdzili, czy pasażerowie, nie są ofiarami jakiegoś wirusa. Prawda okazuje się być jednak dużo bardziej przerażająca. Kilku pasażerów przetrwało lot, jednak ich ciała i umysły zaczęły się niepokojąco zmieniać. W efekcie stają się istotami, które z pewnością nie należą do normalnego świata.

Jestem nieco zawiedziona, o ile pierwsze kilka odcinków (połowa sezonu Wirusa) były zdumiewające i oryginalne, o tyle reszta przeobraziła się w kolejny wampirzy serial, który w niczym nie różni się od podobnych w swojej kategorii. Spodoba się tylko wielbicielom horrorów ze strzygami w centrum wydarzeń.
http://www.filmweb.pl/

Głównym bohaterem jest Ephraim (Corey Stoll) pracownik CDC. Oprócz jego oczywistego zaangażowania w najważniejszy wątek serialu, pojawia się także motyw rodziny. Jesteśmy świadkami walki Epha o utrzymanie swojej rodziny razem. Jego ciągłe nieobecności w życiu syna (Ben Hyland) i problem z alkoholem, sprawiają, że matka chłopca (Natalie Brown) chce pozbawić go opieki rodzicielskiej. Jest to jeden z najmniej istotnych wątków serialu. Zasadniczo nic nowego nam nie wnosi, jest zwyczajny i pozbawiony większych emocji. Taki sobie zapychacz czasu przeznaczonego na jeden odcinek serialu.
http://www.filmweb.pl/
A co z wątkiem miłosnym? Ciekawy? Nie. Romantyczny? Nie. Pełen pasji? Nie. No to jaki? Prosty. Relacja pomiędzy Ephraimem, a Norą (Mía Maestro) jest przyjacielska. To po prostu dobrzy znajomi z pracy, które w obliczu groźby śmierci zaczynają rozumieć, że czują do siebie znacznie więcej.

Bardzo podoba mi się sposób w jaki przeplatają się wszystkie wątki. Przenosimy się z miejsca na miejsce, od historii do historii, o czym informuje nas pojawiający się napis w rogu ekranu. Taki zabieg sprawia, że akcja staje się dynamiczniejsza i nawet pozornie, bardziej interesująca.
http://www.filmweb.pl/
Zadziwiający jest sposób przedstawienia strzyg, co widać na zdjęciu poniżej. Nie są to typowe wampiry, które, aby przeżyć żywią się krwią. To istoty nocy, które zabijają ludzi nie poprzez użycie kłów, ale rozrośniętego języka. Wirus z samolotu doprowadził do przemiany ludzi w pierwsze wampiry. Każdy kto później miał kontakt z wirusem był zagrożony przemianą. Nie myślcie jednak, że w świecie stworzonym przez del Toro i Hogana wampiryzmem można się zarazić jak zwykłą grypą czy przeziębieniem. Autorzy wpadli na inny, bardziej przerażający i odpychający sposób.
http://www.vulture.com/

Mimo wszystkich moich zarzutów względem Wirusa, jestem bardzo ciekawa, jak wygląda oryginalna, książkowa historia, będąca podstawą tej adaptacji. Opowieść z początku oryginalna z czasem staje się nudna. W tym tygodniu został opublikowany pierwszy odcinek drugiego sezonu. Nie wiem jeszcze, czy go obejrzę. Zastanawiam się czy warto tracić swój czas na kolejną, niezbyt dobrze opracowaną historię o wampirach.

*CDC - Centers for Disease Control and Prevention
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...