czwartek, 12 marca 2015

Sci-fi z labiryntem

Tytuł: The Maze Runner
Reżyseria: Wes Ball
Scenariusz: Noah Oppenheim, T.S. Nowlin, Grant Pierce Myers
Gatunek: Thriller, Akcja, Sci-Fi
Produkcja: USA
Premiera: 19 września 2014 (Polska), 11 września 2014 (świat)
Obsada: Dylan O'Brien, Thomas Brodie-Sangster, Aml Ameen, Will Poulter, Ki Hong Lee
Moja ocena: 6/10
________________________
Więzień labiryntu stał się kolejną powieścią, która w ostatnim czasie pojawiła się na dużym ekranie. Historia grupy nastoletnich chłopców uwiezionych w Strefie otoczonej Labiryntem okazała się jedną z najbardziej wyczekiwanych filmowych premier września 2014. Hit czy kit? Książka czy film? Czym twórcy postanowili nas zaskoczyć tym razem?

Nastoletni Thomas (Dylan O'Brien) zostaje wysłany do Strefy. Niczego nie pamięta, nie wie także, dlaczego się tu znalazł. Jest zdezorientowany i przestraszony. W dodatku bardzo szybko dowiaduje się, że z tego miejsca nie ma ucieczki – otacza je ogromny Labirynt, którego ściany przesuwają się każdej nocy. Chłopiec zaprzyjaźnia się z Chuckiem (Blake Cooper), Newtem (Thomas Brodie-Sangster) i Albym (Aml Ameen). Korzystając z ich wiedzy stara się zrozumieć zasady panujące w Strefie. Jednak bardziej interesuje go to, co czai się w Labiryncie. Tak jak Minho (Ki Hong Lee) pragnie zostać zwiadowcą i ocalić wszystkich. Gdy do Strefy zostaje wysłana pierwsza dziewczyna – Theresa (Kaya Scodelario) – czasu na bezpieczne wydostanie się jest coraz mniej. Czy Thomasowi uda się znaleźć wyjście z Labiryntu?
/fot. http://www.filmweb.pl




Przed obejrzeniem filmu sięgnęłam po książkę Jamesa Dashnera. Powieść nie przypadła mi do gustu – akcji brakowało suspensu, wydarzenia były przewidywalne, a całość niebywale nudna.. Z korzyścią dla ekranizacji, wiele zdarzeń i szczegółów scenarzyści po prostu zmienili. Noah Oppenheim, T.S. Nowlin oraz Grant Pierce Myers poprawili wiele kluczowych wydarzeń sprawiając, że stały się nie tylko interesujące, ale także nabrały sensu. W powieści ciężko czasem zrozumieć motywy, jakimi kierowali się główni bohaterowie, a zwłaszcza rozwiązania, na które się zdecydowali. Oglądając film nie miałam takiego problemu, ponieważ każdy wątek został dopracowany w najmniejszym szczególe, co nadało akcji przejrzystości.

Dodatkowym plusem ekranizacji jest doskonałe dobranie muzyki do poszczególnych scen. Pomaga to nie tylko „wczuć się” w akcję, ale także zbudować napięcie i wywołać u widza odpowiednie emocje. Ogromny podziw budzi sam Labirynt, który jest pokazem niewiarygodnych możliwości grafiki komputerowej. Postaci buldożerców, kreatur kryjących się w korytarzach Labiryntu, są doskonałym odzwierciedleniem książkowych pierwowzorów. Na szczególną uwagę zasługuje wydawany przez nich dźwięk, tak szczegółowo opisany przez Jamesa Dashnera w jego powieści, i tak świetnie przedstawiony na ekranie.
/fot. http://www.filmweb.pl
Czytając recenzje Więźnia labiryntu można spotkać się z wieloma sprzecznymi opiniami na temat gry aktorskiej Dylana O'Briena (Thomas). Moim zdaniem wypadł dobrze. W porównaniu do odgrywanej przez niego roli Stilesa w serialu Teen Wolf, tutaj musiał pokazać się od zupełnie innej strony. W dodatku idealnie dopasował swą grę do charakteru głównego bohatera. Znany z serialu Gra o Tron Thomas Brodie-Sangster w roli Newta również spisał się doskonale. Nawet Will Poulter (Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu), za którym wybitnie nie przepadam, świetnie odnalazł się w postaci Gally'ego – czarnego charakteru.

Fanom książki film może się nie spodobać ze względu na zmienioną fabułę. Cieszę się jednak z takiego rozwiązania, ponieważ ekranizacja zyskała wiele dynamizmu i, co najważniejsze, stała się nieprzewidywalna nawet dla tych, którzy przeczytali powieść Jamesa Dashnera. Niestety nadal pozostała nieco dziwną i niezrozumiałą historią, której dalszy ciąg poznamy w tym roku (2015) w Próbach ognia. Więzień labiryntu jest bardzo mocno nastawiony na drugą część – to dzięki niej dowiemy się, dlaczego powstała Strefa i Labirynt, oraz czemu główni bohaterowie stracili pamięć.
/fot. http://www.filmweb.pl
Podsumowując – Więzień labiryntu to przeciętna ekranizacja przeciętnej książki. Ani jedno, ani drugie nie jest ambitnym czy wartościowym dziełem sztuki, jednak uważam, że warto zapoznać się z obiema pozycjami, ponieważ przyjemnie spędza się przy nich czas. Polecam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...