środa, 28 sierpnia 2013

Bazinga!

Tytuł Orygniału: Big Bang Theory
Kategoria: Serial
Czas trwania odcinka: 21min
Gatunek: Komedia
Reżyseria: James Burrows
Scenariusz: Chuck Lorre, Bill Prady
Produkcja: USA
Moja ocena: 10/10
____________


„Teoria Wielkiego Podrywu” to kolejny serial komediowy mający na celu poprawienie nam humorów w krótkim czasie trwania każdego odcinka. Czy można tak rozbawić widza w ciągu dwudziestu minut, aby zapomniał czym się właśnie zadręczał i w jakie problemy znowu się wpakował? Okazuje się, że można! I to z niebywałym sukcesem.
Historia dwóch współlokatorów Sheldona (Jim Parsons) i Leonarda (Johnny Galecki) to pełna zwariowanych i kompromitujących sytuacji recepta na wywołanie uśmiechu. Zdecydowanie źródłem największego śmiechu u widza jest postać Sheldona Coopera. Zarówno jego wygląd, jak i charakter sprawiają, że nie sposób pozostać obojętnym. Co takiego może być zabawnego w fizyku o dość wysokim mniemaniu o sobie i pewności zdobycia Nagrody Nobla? Nieważne jak absurdalnie to brzmi, ale absolutnie wszystko. Rozpoczynając od zwykłych docinek i słynnego już na całym świecie słowa „Bazinga!”, na umowie między współlokatorami oraz życiu według grafiku kończąc.

Jednak nie tylko Sheldon jest źródłem kompromitujących i humorystycznych zachowań. Zarówno przyjaciele jego i Leonarda mają wiele na sumieniu. Żyd z pochodzenia – Howard Wolowitz (Simon Helberg) – nieudolnie próbuje znaleźć dziewczynę grając tandetnego podrywacza, a hindus Rajesh Koothrappali (Kunal Nayyar) nie potrafi rozmawiać z kobietami nie będąc pod wpływem alkoholu.
Wiele zamieszania w życiu czwórki przyjaciół wprowadza pojawienie się nowej, uroczej sąsiadki Penny (Kaley Cuoco). Czy początkująca aktorka znajdzie wspólny język z bandą zafascynowanych fizyką naukowców? Przekonajcie się sami.
Po ciężkim dniu nie ma nic lepszego niż chwila relaksu z dobrą książką. To zasada, którą zna większość osób. Z czystym sumieniem mogę jednak stwierdzić, że czasami powieść warto odłożyć na parę minut i obejrzeć chociaż jeden odcinek „Teorii Wielkiego Podrywu”. Po pełnym problemów tygodniu wprost cudownie było śmiać się i nie przejmować absolutnie niczym.
Pojawienie się sześciu sezonów serialu musi o czymś świadczyć. Zapowiadana na wrzesień siódma odsłona przygód czwórki naukowców jest z niecierpliwością oczekiwana przez miliony fanów na całym świecie. Jestem jednym z nich. Nie mam wątpliwości, co do tego, że jest to jeden z moich ulubionych seriali. Każdy odcinek wywoływał u mnie salwy śmiechu, żaden mnie nie nudził.
Chwil spędzonych na oglądaniu nie uważam za straconych. „Teoria Wielkiego Podrywu” nie tylko bawi, ale i uczy. Komentarze Sheldona dotyczące różnych dziedzin nauki, choćby nie wiem, jak bardzo irytujące dla otoczenia, uczą nas co nieco o prawach, którymi rządzi się świat. Z jego słów wychodzi wiele nieprzydatnych ciekawostek, które wyparowują z naszego umysłu tak szybko, jak szybko się tam znalazły. Jeśli jednak ktoś naprawdę interesuje się przedmiotami ścisłymi, to jestem pewna, że takie dodatkowe źródło wiedzy, będzie dla niego kolejnym plusem.
Nie pozostaje mi już nic innego, jak czekać na kolejne odcinki. Świadomość, że dzieli mnie od nich zaledwie miesiąc jest budująca. Czym tym razem zaskoczą mnie bohaterowie? To słodka tajemnica, którą będę odkrywać powoli, mile spędzając czas na oglądaniu. Polecam!

Ten artykuł przeczytasz także tutaj:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...