czwartek, 5 czerwca 2014

Ciąg dalszy przygód Bilbo Bagginsa

Tytuł Oryginału: The Hobbit: The Desolation of Smaug
Gatunek: Fantasy, Przygodowy
Czas trwania: 2godz. 41min.
Reżyseria: Peter Jakson
Produkcja: Nowa Zelandia, USA
Scenariusz: Guillermo del Toro
Moja ocena: 7/10
_________________
Kolejna część ekranizacji książki J.R.R.Tolkiena została przyjęta z wielkim entuzjazmem. Pustkowie Smauga w reżyserii Petera Jacksona to arcydzieło pod względem efektów specjalnych, muzyki i charakterystycznych, dobrze odwzorowanych postaci.

Bilbo Bagggins (Martin Freeman) wraz z towarzyszącymi mu w wyprawie krasnoludami coraz bardziej zbliża się do legowiska smoka Smauga oraz zagarniętego przez niego skarbu. Jednak zanim będzie mógł stawić mu czoła, musi przejść przez rozległe lasy Mrocznej Puszczy oraz dojść do porozumienia z leśnymi elfami. Grupa spotka na swojej drodze wiele przeciwności, co sprawia, że ich wyprawa staje się pełna przygód. Innymi słowy widz na pewno nie będzie się nudził.

Zdecydowanie bardziej przepadam za ekranizacjami Władcy Pierścieni, w których mimo, iż nie zawarto wszystkich wydarzeń, to jednak całokształt był fenomenalny. Obie ekranizacje Hobbita w ogóle do mnie nie przemówiły. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że historię tytułowego niziołka znałam dużo wcześniej, jeszcze przed powstaniem jej filmowych odpowiedników. Jednak uważam, że Pustkowie Smauga dużo lepiej się ogląda niż pierwszą część, czyli Niezwykłą podróż.



Przede wszystkim fabuła stała się dużo ciekawsza. Historia zawarta w tej części filmu jest środkiem akcji powieści, a więc jedną z najbardziej interesujących części każdej książki. W ten sposób, widz siedzi na samym krańcu fotela, z niecierpliwością oczekując na dalszy rozwój wydarzeń. Ponadto Peter Jakcson postarał się dopilnować, aby tempo akcji było szybkie, odwrotnie niż w poprzedniej części. Stąd też nie ma miejsca na nudę.

Szybkość akcji nie była jednak dla mnie czynnikiem decydującym o ocenie filmu. Największym atutem Pustkowia Smauga jest nie tylko wyśmienita gra aktorska, ale także zapierające dech w piersiach efekty specjalne. Nie potrafiłam wyjść z podziwu, gdy na ekranie ujrzałam postać tytułowego smoka Smauga. Jak dla mnie został on wykonany po mistrzowsku, w sposób zadziwiająco realistyczny.

Dlaczego Pustkowie Smauga nie dostało ode mnie wyższej noty? Ponieważ uważam, że Petera Jacksona stać na dużo więcej. Ekranizacje fenomenalnej trylogii Władca Pierścieni były dużo bardziej zaskakujące. Zwłaszcza, że były stworzone w latach 2001-2003, czyli wtedy gdy technika komputerowa była na dużo niższym poziomie, przez co stworzenie niesamowitych efektów było dużo trudniejsze do wykonania. Każda część czymś mnie zaskakiwała. W Hobbicie jedyną taką rzeczą był smok. Mam nadzieję, że w ostatniej części zostanie ukazana ta odrobina dawnej magii.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...