sobota, 16 lutego 2013

Zwykle to, czego szukamy, mamy tuż pod nosem...

Cykl: Błękitnokrwiści (#6 w serii)
Autor: Melissa de la Cruz
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 2011
ISBN: 978-83-7686-059-6
Moja ocena: 4/6
*******************
Jack i Schuyler zostali połączeni nierozerwalną więzią. Ale niedługo po pamiętnej ceremonii we Włoszech los skazuje ich na rozstanie. By wypełnić ostatnią wolę Lawrence’a Van Alena, Schuyler musi uda się do Aleksandrii i odnaleźć mityczne Wrota – ostatnią nadzieję błękitnokrwistych. Potomkini aniołów szybko odkrywa, że to, czego dotąd dowiedziała się o celu swej podróży, jest perfidnym kłamstwem. W tym samym czasie Jack powraca do Nowego Jorku, by stanąć twarzą w twarz z Mimi. Jednak jego bliźniaczka opuściła Stany i Jack, który przygotował się do gorzkiego pojednania z siostrą, zostaje postawiony w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia.


A Mimi? Mimi w towarzystwie Olivera ruszyła do Egiptu, by ratować Kingleya Martina. Zdeterminowana i uparta, dziewczyna nie chce przyjąć do wiadomości, że nie każda miłosna opowieść kończy się happy endem.
************************
Minęło dużo czasu odkąd ostatni raz czytałam serię "Błękitnokrwiści". Nie byłam pewna czy pamiętam fabułę, bohaterów itp. Zastanawiałam się czy warto sięgać po nią ponownie. No właśnie... Warto było ??

Nabrałam już doświadczenia jeśli chodzi o książki z gatunku paranormal romance. Przeczytałam ich już bardzo wiele. Zdobyłam coś czego nie miałam okazji wykorzystać przy czytaniu "Zmierzchu" Stephenie Meyer czy też "Naznaczonej" P.C. i Kristin Cast. Teraz mam możliwość porównania różnych pozycji ze sobą. Łatwiej mi w ten sposób pisać recenzje.

Do czego można więc porównać "Błękitnokrwistych" ?? Chyba najbardziej na myśl przychodzą mi "Upadli" Lauren Kate. Dlaczego ??

Próby Jack'a i Schuyler na bycie razem i zerwanie więzi, która powoli ich zabija kojarzyło mi się z Danielem i Luce, którzy z całych sił próbują pozbyć się swego przekleństwa.

Zdawałoby się, że fabuła opiera się na walce błękitnokrwistych przeciwko srebrnokrwistym. Jednak jest zupełnie inaczej. W "Zagubionych w czasie" to miłość jest fundamentem wszystkiego. Jack i Schuyler, Mimi i Kingsley, Allegra i Stephen, Oliver i Schuyler, Mimi i Jack, Allegra i Charles - to wokół tych wątków powstają wydarzenia. Odwieczna wojna wydaje się być czymś pobocznym, mniej istotnym. To właśnie dlatego cała seria tak mnie urzekła. Mimo, iż jest to fantastyka, to jednak zawiera w sobie wiele z normalności. Pokazuje różne zachowania w naszym życiu: zamiana wroga na przyjaciela, poświęcenie w imię miłości, zdradę itp.

Niewiele książek tego typu zawiera te cechy. Z tego powodu "Błękitnokrwiści" wyróżniają się na tle innych.

Ponadto Melissa de la Cruz świetnie buduje napięcie i ciekawość u czytelnika. Wprost nie mogę się doczekać dalszych przygód, tym bardziej, że pozostał mi do przeczytania już ostatni tom tego wspaniałego cyklu.

Bardzo podoba mi się sposób pisania autorki. Język jest prosty, łatwy w rozumieniu, sprawia, że czytamy bardzo szybko. Nie musimy kilkukrotnie czytać jednej strony. Zawsze wiemy co pani de la Cruz miała na myśli.

Nie doszukałam się większych minusów ani plusów w "Zagubionych w czasie". Jest to po protu jedna z tych przyjemnych lektur do czytania przed snem. Może i nie ma w niej nic ambitnego. Jednak świetnie potrafi umilić nam czas. Polecam !!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...